Menu

wino jest kobietą

Wino, kobieta i śmiech

ćwierć na szczęście

czerwonyberberys

Dzisiejsze wino kupiłam na Noc Świętojańską, głównie ze wzgledu na wygląd butelki. Na szczęście, Kupała była bardziej miodna niż winna, więc zostało w lodówce. Milflores Rioja Blanco.

Otwieram je zatem awansem, żeby świętować zwycięstwo naszych Orłów nad Portugalczykami w ćwierćfinale Euro. No dobra - serio to otworzyłam je jako znieczulenie, bo poziom nerwów przewiduję taki, że na zupełnie trzeźwo nie do zniesienia. 

Potraktujmy więc to wino jako wróżbę. Butelka wyglada pięknie jak Cristiano Ronaldo. Pachnie lekko kwiatowo, ale zawsze to lepiej niż jak piłkarska szatnia po meczu. 

Pierwsze wrażenie - cierpkie i takie supermarketowe - pierwsza połowa będzie nudna i skoncentrowania na murowaniu bramek? Albo zaznamy goryczy grejfruta?

Na szczęście końcówka mocno słoneczna i pyszniutka. Kolor tez bardziej złoty niż srebrny, więc powinno być dobrze.

Do zobaczenia po meczu

Salut

Kupione w Lidlu za 19,90 zł.13528985_1213033718737379_8542524730468541135_n13516514_1213033738737377_4721987794490008914_n

 

w radosnym oczekiwaniu na zająca

czerwonyberberys

Wielkanoc u drzwi. W moim domu panuje szaleńczy pasztet time, macerują się łososie i zdekapitowane ptactwo czeka na drugie życie w charakterze gwiazdy świątecznego stołu. Takie smakołyki popijać kompotem to gotowy wniosek do trybunału w Hadze.

Zatem w tym wiosennym nastroju zaczynamy od białych z krainy terriny i patte - Francji. 

Pierwszy raz mam w kieliszku Tarani Sauvignon 2014. Mineralne, jaśniutkie w kieliszku, finiszuje cytryną i pigwą. Będzie idealne do dobiowych smarowideł. Pamiętajcie, żeby je porządnie schłodzić - to co rośnie na kamieniu nie lubi poduchy i pierzyny.12803276_1140058382701580_8658226399713718183_n11667313_1140058402701578_8548397441352251275_n1609996_1140058429368242_2887162489055251398_n

Kosztuje ok 40 zł

 

Oskar Wilde i kiecka w kolorze Kaukazu

czerwonyberberys

Powiedzcie mi Duszki co to jest, że człowieka zawsze ciągnie do półki z winem z Francji, Włoch, no dobra... czasem Nowy Świat?

A przecież Gruzja jest najstarszym regionem winiarskim świata. Matką rodzicielką, Matuzalemką winorośli. Gdy Grecy tracili dziewictwo w Dionizjach, a Rzymianie doprowadzali gangbangi do rangi mistrzostw świata na Bachanaliach, Gruzini spokojnie, znudzeni, żuli źbło trawy i kiwając głowami mędrców mówili: oj ta dzisiejsza młodzież.

I niby to wiem, ale sama gruzińskiego bym nie nabyła. Ale dostałam i to dwa. I dziś postanowiłam otworzyć. Zaczęłam od teoretycznie lepszego (błąd) Mukuzani - uznawane za najlepsze wino wytrawne z winogron Saperavi w Kachetii. Dojrzewa przez 3 lata w dębowych beczkach. I to czuć.

Mocno taninowe (plamy nie tylko na twarzy, ale też na ramionach). Jakoś bez bukietu. Bardzo dużo aronii, pestki wiśni, oczywiście skóra i wanilia.

Wino ma piękny kolor. Najmodniejszy tej jesieni. Ale z tym winem jest trochę tak, jak z Kim Kardashian. Oczekiwałoby się ikony popkultury, a dostaje się maszkarona z wielkim zadem. 

I tak sobie klamrą zamknę moim ulubionym Oskarem: Doświadczenie to nazwa, którą każdy nadaje swoim błędom. 

I teraz kombinuję, czy warto otworzyć kiedyś to drugie?

Cena ok 50 zł

12208440_1054802307893855_3977976657787291299_n

mój pierwszy raz (będzie trochę o seksie)

czerwonyberberys

Kiedy myślę o swoich pierwszych razach - pierwsze kroki na uniwersytecie, pierwszy raz jako kierowca, na paraseilingu i rwącej rzece w kajaku, tak, o tym pierwszym razie też ;) - mam ten sam wniosek - najpierw kupa strachu, a potem tylko i wyłacznie przyjemnie.

Tak też było dzisiaj.

Pierwszy raz w życiu piłam polskie wino. I nie takie, że J23 albo wyczyn dziadka Józka spod Piaseczna, tylko z prawdziwej winnicy i prawdziwych winogron.

Winnica Korol w Mielniku, wino Regent 2012, nagrodzone srebrnym medalem w Zielonej Górze 2013. 

Jak w tańcu kochanków ważne są 3 rzeczy:

- zapach - nos tego wina to konfitura wiśniowa. Poczucie bezpieczeństwa, dobry dom pełen krzątaniny mądrych kobiet

- pocałunki - usta są bardziej złożone, też dużo owocu, ale tu do głosu dochodzi męska siła. Jakaś skóra, jakiś pieprz

- wspomnienia - finisz długi (dziewczynki to lubią) i cygaro, trochę cierpkawo, bo pewnie mogło być lepiej, ale chce się czekać na następny raz

Ne wiem, ile kosztuje, dostałam je w prezencie, ale jeśli będziecie mieli możliwość - kupcie i spróbujcie. To było bardzo miłe, sensualne spotkanie.

winna niezwinna

czerwonyberberys

To, że autorka jest osobą zwichniętą mogło się Państwo już pewnie domyślić. Aktualnie nie tylko umysłowo, ale również w okolicach kostki.

Co więc robi uziemiona wielbicielka win - chla po prostu, co my tu się będziemy oszukiwać moi mili. Bożole nuwo olałam serdecznie, bo czwartek to jest dzień pracy i oczekiwania na wyniki wyborów, ale za to sobota, sobota będzie dla nas.

Dość wylewności. Pogadajmy o wlewaniu. Pitonage kocham szczerze. Zawsze mnie zaskakuje, a jednocześnie wiem, czego się spodziewać. 

Tę butlę dostałam od córki i jej chłopaka. Pierwszy nos to szok - kawa. Potem ciężkie ciemne owoce. Po pooddychaniu łagodnieje, aczkolwiek wielbiciele półsłodkiego carlo rossi będą mocno niekontenci ;)

Pochodzi z regionu, gdzie Pinotage się urodziło z matki Pinot Noir i ojca Cinsaut, czyli z okolic Stellenbosch w Południowej Afryce.

Jest pazur, jest dzikość, jest jakość. Polecam. Warte wydania ok 50 zł we franczyzowych Alkoholach Świata

© wino jest kobietą
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci